boy

Nastawienie ma znaczenie, kiedy mówimy o samokontroli, część 2

Published by: Agnieszka Janarek

English version: https://tromplo.com/material/mindset-matters-when-it-comes-to-impulse-control-pt-2-of-2/

Aby inaczej sformułować dyskusję o samokontroli, pomocne może być myślenie o niej mniej jak o ćwiczeniu “powstrzymywania się”, a bardziej jak o uczeniu dziecka zachowania się na wyszukanym przyjęciu. W obecności wystrojonych dorosłych, talerzy sera i łatwych do rozlania lampek wina, wymagamy konkretnych umiejętności i dobrych manier. Z drugiej strony, jeśli moje dziecko byłoby zbyt dobrze wychowane, aby biegać po lesie, zbierać owady, budować fort lub ubłocić spodnie, byłoby to zdecydowanie bardzo smutne. Wędrówki po lesie wymagają zupełnie innego zestawu umiejętności, niż uczestniczenie w przyjęciu. Jednak obie grupy umiejętności są ważne. Pies, który goni wiewiórki, dobiera się do śmieci i rozsmarowuje błoto po dywanie nie jest ani trochę bardziej impulsywny, niż ten, który grzecznie leży na swoim posłaniu zamiast próbować kraść jedzenie z talerza. Psy są pojętnymi uczniami. Powtarzają zachowania, które opłacały im się w przeszłości w danym kontekście.

 

Kiedy bierzemy pod lupę dane zachowanie, kontekst bez wątpienia ma znaczenie. Nie jestem generalnie zbyt kontrolującą osobą, ale dla dobra moich psów ciężko pracuję, aby nauczyć je życiowych umiejętności, które pomagają im zachowywać się w cywilizowany sposób w obecności ekscytujących rzeczy. Nasz labrador o imieniu Tucker miał utrwalone szkodliwe zachowania w kontekście zabawek, kiedy wzięliśmy go pod swój dach. Chciałam używać zabawek jako wzmocnień w naszej wspólnej pracy, ale nie mogłam nawet mieć zabawek w zasięgu jego widzenia, bo Tucker się denerwował. Moim priorytetem było zastąpienie jego wyuczonych w poprzednim domu zachowań, innymi zachowaniami, co pozwoliłoby nam na bezstresową i bezpieczną zabawę zabawkami. To Tucker był psem, który nauczył mnie nowego nastawienia do samokontroli. Kiepskie stosowanie wygaszania i surowe kary pozytywne doprowadziły do prezentowania przez niego wyjątkowo ekstremalnych zachowań. Potrzebował zmiany podejścia o 180 stopni. Poniższy film ilustruje fragmenty naszej wspólnej drogi. Na marginesie, ani razu przez cztery lata odkąd jesteśmy razem nie kazałam mu niczego “zostawić”. 

 

 

Jeśli nie przygotowałam na coś moich psów, to na mnie spoczywa odpowiedzialność zarządzania środowiskiem w taki sposób, aby zapewnić im bezpieczeństwo. To ja najlepiej wiem, w których sytuacjach są w stanie osiągnąć sukces i czuć się komfortowo, a w których nie. Ale prawda jest taka, że przez większość czasu moje psy zachwycają mnie swoją zupełnie nieprzepraszającą zdolnością do bycia oportunistami. Nie ukrywam, że w głębi duszy jestem dumna, że czują się ze mną na tyle bezpiecznie, żeby zawsze dawać z siebie wszystko i brać z życia jak najwięcej. Czemu kiedykolwiek miałabym chcieć w nich to stłumić? Prezentowanie śmiałych zachowań mających na celu zdobycie wzmocnienia jest bezcenną umiejętnością.

 

Dog
Zoe pokazuje swoje “śmiałe umiejętności zdobywania wzmocnień”. Kiedyś była psem wycofanym podczas sesji treningowych. Dzisiaj już nie jest tak zahamowana i nauczyliśmy się z tego cieszyć.

 

Kwestia zasadnicza jest taka, że hamowanie zachowania to po prostu nie moja bajka. Nie chcę marnować na to czasu i energii w pracy z moimi psami. Odkąd w życiu codziennym (niekoniecznie w całym moim życiu, ale sytuacjach treningowych, które mogę kontrolować) zrezygnowałam z takich narzędzi jak kara negatywna (usunięcie wzmocnienia zależne od niepożądanego zachowania) oraz makro-wygaszanie (pozwalanie psu na zapętlanie się w zachowaniach mających na celu zdobycie czegoś, czego nie może dostać)
i przedefiniowałam takie ćwiczenia jak “doggie-zen”, “zostaw” i “ćwiczenia w rozproszeniach” jako “kontrolę bodźców” zamiast “kontroli impulsów”, otworzyłam przed sobą cały nowy świat. 

Myślenie w kategoriach “kontroli bodźców” kładzie nacisk na moje umiejętności nauczania, zamiast na “poprawne” zachowanie się mojego ucznia. Dobry trening oznacza aranżowanie środowiska w taki sposób, aby moim psom było jak najłatwiej zaprezentować pożądane przeze mnie zachowania. Dobry trening oznacza klarowne kryteria i ich komunikację. Przede wszystkim, w dobrym treningu jesteśmy sprawiedliwi, hojni i godni zaufania, jeśli chodzi o wydawanie wzmocnień. Pewność siebie ucznia to dla mnie świętość. Chcę, aby moje psy przychodziły na trening chętne do zachowywania się więcej, nie mniej. Nie chcę, aby obecność jedzenia lub zabawek uruchamiała skonfliktowaną lub zdezorientowaną reakcję emocjonalną: “Mogę? Czy tym razem nie ma opcji? Czasami jedzenie w ręce  oznacza tak, a innym razem nie. Jak jest dzisiaj?”. Zamiast tego uczę, że zapach jedzenia lub obecność zabawek jest hasłem do zaprezentowania  wytężonej uwagi i radosnego oczekiwania

Sarah Tucker Beach
Tucker pojawił się u nas w pakiecie z zestawem niezbyt bezpiecznych zachowań w obecności zabawek. Nauczyłam go prezentować ten piękny kontakt wzrokowy na hasło, jaką jest zabawka w mojej dłoni. Uczyłam go tego bez użycia kary negatywnej i wygaszania.

 

Tradycyjne nauczanie polecenia “zostaw”, czyli trzymanie w dłoni jedzenia i wstrzymywanie dostępu do niego dopóki zwierzę się nie podda, wydawało mi się przeciwieństwem tego, czego chcę widzieć u moich psów więcej. Dlatego teraz specjalnie tworzę scenariusze treningowe pozwalające nauczyć czegoś dokładnie odwrotnego, ponieważ ja nie chcę, żeby ktoś sobie odpuszczał. Nie chcę, żeby ktoś się poddawał. Chcę, żeby moje psy wiedziały, że ich zachowanie działa. Wytrwałość odnosi skutek. Próbuj dalej. Bądź śmiały. Nie przestawaj, a będzie ci dane. 

Myślenie o kontroli bodźców zamiast o samokontroli oznacza myślenie jak trener klikerowy (ang. clicker trainer). Zamiast prowadzenia sesji treningowej metodą prób i błędów, a następnie eliminowania tych błędów poprzez karanie, trenerzy klikerowi kształtują lub wyłapują pożądane zachowania tak bezbłędnie, jak tylko się da. Dajemy zachowaniu siłę poprzez dużą częstotliwość nagradzania. Następnie podkładamy hasło pod to zachowanie. W końcu, ciężko pracujemy nad dodaniem do tego hasła kontroli bodźców. Otrzymujemy tę kontrolę bodźców poprzez dokładne objaśnienie, który bodziec w środowisku jest najbardziej istotną informacją, do której należy przywiązywać wagę.

Zachowań, których kiedyś uczyłam przy pomocy kary negatywnej i wygaszania (np. czekałam aż mój pies przestanie szczekać zanim wyrzuciłam piłkę, bo miałam nadzieję, że rozwinie lepszą samokontrolę) teraz w całości uczę mając w głowie zależność ABC. Na początku, buduję historię wzmocnień dla zachowań zastępczych w łatwych sytuacjach tak, żeby pies nie miał wątpliwości co do tego, jak zdobyć wzmocnienie. Nazywam ten etap “poszerzaniem repertuaru psa”. Jeśli poczekanie na wzmocnienie nawet przez kilka sekund jest zbyt trudne, zaczynam z wyjątkowo częstym albo nawet niezależnym od zachowania wzmocnieniem (ang. non-contingent reinforcement). Kiedy zachowania zastępcze są wystarczająco wzmocnione, stopniowo “wprowadzam” (ang. “fade in”, nazwane tak przez Kay Laurence) bardziej wymagające okoliczności – albo jako nieistotne bodźce albo jako hasła do zachowań z nowego repertuaru. Nieważne, czego uczę, moim celem jest zawsze stworzenie warunków, w których moje psy wiedzą i ufają, że robią coś po to, żeby otrzymać “tak”, nigdy zaś takich, w których muszą hamować się, aby uniknąć chociażby sugestii “nie”. 

Nie rozpoczynam tej dyskusji aby szkalować koncept samokontroli, czy też trenerów którzy korzystają z tego konceptu poprawnie. Naprawdę mam nadzieję, że uda mi się pomóc ludziom myśleć bardziej obiektywnie o prawach uczenia się, na których polegają ich metody treningowe. Przede wszystkim, chciałabym zainspirować trenerów do większego entuzjazmu w stronę kontroli bodźców. Myślenie w kategoriach kontroli bodźców odblokowuje ekscytujące, naukowe spojrzenie na świat przez pryzmat analizy behawioralnej (ang. ABA, applied behaviour analysis), które jest niczym widzenie za pomocą promieni rentgenowskich. Ten “wzrok ABA” objaśnia niesamowity związek pomiędzy środowiskiem a zachowaniem, który zachodzi wokół nas przez cały czas. Ludzie, serio, to jest coś o wiele większego niż nauczenie psa, żeby nie zjadł kanapki, którą zostawiliście na stole. To może was naprawdę powalić na kolana, a im dalej w las, tym bardziej niesamowita jest to podróż. Zrozumienie kontroli bodźców polega na nauczeniu się, jak dostrzegać samo sedno tego, jak działa zachowanie.

Kontrola bodźców zachodzi, kiedy dany bodziec ze środowiska staje się istotny dla ucznia i wpływa na zachowanie w taki sposób, że prawdopodobieństwo wystąpienia tego zachowania zwiększa się w obecności tego bodźca i zmniejsza się pod jego nieobecność. Co teraz robisz? Prawdopodobnie siedzisz na krześle przed komputerem i patrzysz w ekran. Krzesło jest bodźcem “kontrolującym” zachowanie, jakim jest siedzenie, a słowa przed Twoimi oczami kontrolują zachowanie czytania, czy też przetwarzania języka. Jeśli nie byłoby krzesła, pewnie byś stał/stała zamiast siedzieć. Jeśli nie byłoby komputera, też nie robiłbyś/robiłabyś tego, co robisz teraz.

Z wyjątkiem klinicznie zdiagnozowanych zaburzeń związanych z impulsywnością, większość rzeczy, które robią nasze psy, a które nam się nie podobają, jest dla nich zupełnie naturalna. To wspaniałe odkrycie, że każde zachowanie – nawet najbardziej obrzydliwe czy denerwujące dla nas – jest pod idealną kontrolą bodźców. Zapach gęsiej kupy prowadzi do wytarzania się w niej. Widok piłki oznacza szczekanie. Jedzenie w Twojej dłoni oznacza próbę wydostania go stamtąd. Jeśli chcemy uzyskać inne reakcje na gęsią kupę, piłkę czy jedzenie w naszej dłoni, w porządku. Dobre wieści są takie, że nasze psy już są mistrzami w uczeniu się. Robią to całe życie. Nie ma potrzeby zmieniania czegokolwiek co może, albo i nie, dziać się w ich cudownych umysłach. A już na pewno nie musimy podejmować prób zmiany ich “sposobu myślenia” poprzez metody treningowe, które widocznie je frustrują. 

Bądźmy jak prawdziwy trenerzy klikerowi. Skupmy się na uczeniu naszych psów zaufania co do tego, że ich zachowanie odniesie skutek. Przeformułujmy nasze strategie nauczania na myślenie o kontroli bodźców, dzięki czemu zyskamy dostęp do wszystkich narzędzi ABA, których potrzebujemy, aby osiągnąć naprawdę ekscytujący poziom komunikacji i relacji z naszymi uczniami. Puśćmy maszynę w ruch i przenieśmy odpowiedzialność za zachowanie naszych psów, tam gdzie powinna się znaleźć: na nas samych.

Tłumaczenie dostępne dzięki Agnieszce Rybickiej
https://www.facebook.com/ciripiriblog/
https://ciripiri.pl

In categories: Uncategorized